czwartek, 28 sierpnia 2014

Rozdział 5 (ostatni)

W tej właśnie chwili stało się coś nieoczekiwanego. Chłopak ukłonił się, odwrócił i wybiegł czym prędzej z Sali, zanim dziewczyna pokazała swoją twarz. Ojciec krzyczał, żeby się zatrzymał, lecz on nie słuchał. Na jego poszukiwanie wyruszyła cała służba, straż, a nawet sam tata z córką. Lecz na próżno… Szukali, szukali… Ale nikt nie mógł go znaleźć. Amanda płakała cały dzień, całą noc… Minęły trzy dni odkąd ślad po Edmundzie zaginął. Siedziała w swoim pokoju i myślała o nim. Płakała. Ktoś zapukał do drzwi. Dziewczyna szybko podniosła głowę z nadzieją. Drzwi się powoli otwierały. Niestety to był tylko tatuś.
- Znaleźli go – oznajmił.
- Tak?! –dziewczynę wypełniła radość, lecz spostrzegła, że jej tata wcale się nie cieszy. – Dlaczego się nie cieszysz?    
- Znaleźli go… Ale… - nastała krótka cisza. – Kochanie tak mi przykro! – zalał się łzami. Podszedł do córki i przytulił ją.
- Tato… - powiedziała drżącym głosem i ze łzami w oczach.
- Wyłowili go z jeziora… Tak mi przykro! – ojciec jeszcze bardziej przytulił się do niej.
- Nie! Nie! Co ty mówisz! Nie! – nie mogła uwierzyć w to co słyszy.
- On nie żyje… Już nie żyje… - Ojciec szlochał głośno razem z córką. Po paru minutach trochę się uspokoili. – Było przy nim to… Pomyślałem, że zechcesz przeczytać. – Wręczył jej pogniecioną kartkę. Widać, że była mokra, ale jeszcze dało się coś odczytać.
Nazajutrz odbył się pogrzeb. Cała służba, rodzina chłopaka, a nawet sam ojciec dziewczyny płakali. Ale to nic w porównaniu do Amandy. Nadal nie mogła w to uwierzyć. I pomyśleć, że gdyby chłopak poczekał dwie sekundy dłużej, zobaczyłby, że „księżniczka” i służąca to te same dziewczyny. Dwie w jednej… Dwie sekundy… Tylko.
Amanda siedziała w swoim pokoju. Była taka smutna, taka załamana. Ściskała w dłoni kartkę, którą znaleźli przy jego ciele. Jeszcze jej nie przeczytała. Nie była dość silna. Ale teraz… Była gotowa. Rozwinęła ją. Spojrzała szklanymi oczyma na wyblakłe litery…

„Przepraszam, że zawiodłem Ojca i jego córkę… Przepraszam za wszystko, ale ja tak nie mogłem… Zakochałem się… Ma na imię Amanda… Jest… Była służącą w zamku… Niestety zginęła w przed dzień przyjazdu córki, mojej przyszłej żony… Nie mogę bez niej żyć. Bez Amandy. Kocham ją! Nie mogłem jej zostawić! Mam nadzieję, że ona też mnie kochała… Ale nie martwcie się o mnie – jestem szczęśliwy… Z nią… Powiedzcie jej rodzinie, żeby się nie martwili, Zaopiekuję się nią. Tylko szkoda mi zostawiać Trampa – jej psa. Był Taki wesoły… Tak jak ona. Ostatnie słowa, które jej powiedziałem to „dobranoc”… Nie przypuszczałem, że będą to słowa pożegnania. Szkoda, że moje marzenie się nie spełni… Ale to nic… Teraz jesteśmy razem z Amandą… W Niebie… Zaopiekuję się wszystkimi starymi psiakami, które zostały uśpione. I zaopiekuję się też tymi co przyjdą… Przysięgam… Kocham Was Mamo, Tato… Przepraszam Cię moja przyszła żono… Na pewno znajdziesz kogoś lepszego… Żegnajcie…
                                       Edmund”

Płakała czytając to. Był zachód słońca. Wzięła swoją gitarę i poszła nad jezioro. Usiadła pod drzewem. Zaczęła grać piosenkę „Miley Cyrus – I hope you find it”:
„Te chmury donikąd nie zmierzają kochanie. Deszcz wciąż pada. Pomyślałam, że do Ciebie zadzwonię kochanie, ale wyjechałeś z miasta. Mam nadzieję, że dostaniesz tą wiadomość, którą Ci zostawię. Bo nie cierpię tego, że odszedłeś bez wysłuchania, żądnych słów, które miałam Ci do powiedzenia…”
Śpiewała drżącym głosem…
Amanda nigdy całkowicie nie pozbierała się ze straty ukochanego. Kilka miesięcy po jego śmierci zrealizowała jego największe marzenie – adoptowała wszystkie stare psy, których chciano się pozbyć, z ośrodka w, którym chłopak pomagał. Do dziś się nimi opiekuje. A on… Edmund… patrzy na to wszystko. I cierpliwie czeka na swoją ukochaną. Parę lat później dziewczyna poznała Rajmunda. Ponownie się zakochała. Dzisiaj mają piękną dziewczynkę – Nadię, oraz synka… Edmunda. Amanda i Edmund kiedyś się spotkają. A wtedy będą razem… Już na zawsze…

Koniec...

Mam nadzieję, że blog się podobał. Wiem, że krótki, ale nie mogło być dłuższe na konkursie... Bo to opowiadanie poszło na konkurs, który się rozstrzygnie we wrześniu. Trzymajcie kciuki :D Nie wiem co z tym blogiem, nie będę tu raczej pisała... Więc to ostatni post. Goodbye... :( Chociaż nie :) Napiszę tu jeszcze wyniki - czy zajęłam jakieś miejsce czy nie (raczej nie).


2 komentarze:

  1. Nie proszę pisz więcej dopiero co się dowiedziałam o tym blogu Besty.pl . Proszę !!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam cię na inne moje blogi :) właśnie jestem w trakcie zaczynania opowiadania Anioły vs Demony. Może ci się spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń