poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Rozdział 4 (przed ostatni)

Zapomniałam włączyć opcje komentowania z anonima. :) Teraz już jest włączona, więc możecie komentować :D Zapraszam na dół:




Następnego ranka Amanda była bardzo radosna. Wiedziała, że Edmund będzie bardzo dobrym mężem. Teraz już nie sama, lecz to jej służące ją ubierały. Wokół niej krzątało się po raz pierwszy od tygodnia mnóstwo osób: fryzjerki, kosmetyczki, krawcowe, pokojówki, kelnerzy itp. Była taka radosna! W pewnym momencie podeszła do niej służąc Edmunda i poinformowała ją, że chłopak chciałby się zobaczyć z „służącą”.
- O! Mam genialny pomysł! – powiedziała entuzjastycznie Amanda. – Chcę mu zrobić wielką niespodziankę! Nie dość, że będzie totalnie zdziwiony kiedy zobaczy, że to ja jestem tą jego „księżniczką”, to mam pomysł. Powiedz mu, że „służąca” wyjechała. Niech będzie smutny i dzięki temu jeszcze bardziej się ucieszy kiedy mnie zobaczy. Albo nie! Powiedz, że ona miała wypadek i niestety umarła. Wtedy będzie taki radosny jak mnie zobaczy! Już nie mogę się doczekać!
Służąca pobiegła czym prędzej mu to przekazać. Tak jak Amanda przewidziała, był bardzo smutny, lecz przecież za parę godzin miało się to zmienić.
W końcu po nie długim czasie, który wydawał się dla Amandy wiecznością, miało się zacząć to, na co czekała przez cały tydzień. Wszyscy już czekali w dużej Sali. Edmund stał ubrany w garnitur i niecierpliwił się coraz bardziej. Widać było, że był zdenerwowany. Ojciec siedział na ksieśle i czekał. Wreszcie rozległy się głosy trąbki.
Główne drzwi się otworzyły. Najpierw weszły małe dziewczynki ubrane w słodkie sukienki, potem jakieś damy, muzycy, a na końcu ona. Miała białą, szeroką suknię jak prawdziwa księżniczka. Wyglądała pięknie, choć twarz była zasłonięta welonem. Ojciec wstał, złapał córkę za rękę i zaczął przemawiać:
- Edmundzie Fryderyku II. Przez sześć dni cierpliwie czekałeś na powrót mojej córki z podróży. Wreszcie, siódmego dnia, stoi tu przed tobą. Myślę, że już najwyższy czas, aby pokazać Ci twoją przyszłą żonę.
Amanda już wyciągnęła ręce, żeby odsłonić welon, ale nagle odezwał się Edmund:
- Nie! Przykro mi, ale to nie byłoby fair w stosunku do twej, wierzę, że przepięknej córki panie. Nie mogę się z nią ożenić. Przykro mi, ale kocham inną…
W tej właśnie chwili stało się coś nieoczekiwanego. Chłopak ukłonił się, odwrócił i wybiegł czym prędzej z Sali, zanim dziewczyna pokazała swoją twarz. Ojciec krzyczał, żeby się zatrzymał, lecz on nie słuchał. Na jego poszukiwanie wyruszyła cała służba, straż, a nawet sam tata z córką. Lecz na próżno… Szukali, szukali… Ale nikt nie mógł go znaleźć. Amanda płakała cały dzień, całą noc… Minęły trzy dni odkąd ślad po Edmundzie zaginął. Siedziała w swoim pokoju i myślała o nim. Płakała. Ktoś zapukał do drzwi. Dziewczyna szybko podniosła głowę z nadzieją. Drzwi się powoli otwierały. Niestety to był tylko tatuś.

- Znaleźli go – oznajmił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz