niedziela, 13 marca 2016

Bilet do nieba

Ula od zawsze dobrze się uczyła. Nie było roku szkolnego, którego by nie skończyła ze średnią powyżej 5.00. Już od podstawówki jej rodzice bardzo pilnowali ją w nauce, a potem jakoś samo się udzieliło... Jednak kiedy weszła do gimnazjum, coś zaczęło się zmieniać... Spodobał jej się pewien chłopak: Adam. Adam był w jej wieku, lecz chodził do innej klasy. Dziewczyna szybko się w nim zakochała... niestety to była ślepa miłość. Nie zauważała, albo raczej nie chciała zauważyć tego, że rówieśnik uważa się za lepszego od innych. Jest arogancki, samolubny i chamski. Jednak Ula nie zwracała na to uwagi. Cały czas o nim myślała, wyobrażała sobie jakby to było, gdyby byli razem. Postanowiła spróbować się do niego zbliżyć. Przerwy spędzała na byciu jak najbliżej niego, a co lekcje, zamiast słuchać nauczycieli, rysowała w zeszycie słodkie serduszka i myślała ciągle o nim. Denerwowało ją tylko to, że koło Adama kręci się tyle dziewczyn. Pustych dziewczyn. Czasem nawet im zazdrościła. Widziała wiele razy, jak je podrywał, a ją? Chyba nawet nie wiedział, że istnieje... Przez to była smutna.. czasem zdarzało jej się płakać. Naprawdę chciała go poznać, pokazać mu jaka jest. Czas leciał szybko. Skończyło się pierwsze półrocze. Dziewczyna pogorszyła się znacznie w nauce, ale cały czas wmawiała sobie, że wszystko zdąży nadrobić w drugim. Jednak nie udało się to. Skończyła pierwszą klasę zaledwie ze świadectwem z paskiem. Jej rodzicom zapaliła się ostrzegawcza lampka, ale córka zapewniała ich, że to nowe otoczenie, nowi znajomi, oswajanie się i wymagający nauczyciele. Wakacje minęły jej nudno. Czekała tylko na rozpoczęcie roku, żeby znowu go zobaczyć. I w końcu nadszedł pierwszy semestr... Dziewczyna ponownie robiła wszystko co w jej mocy, aby się do niego zbliżyć i myślała, że jej się to udało. W końcu miało być wszystko dobrze. Rozmawiała z nim czasem na przerwach, pisała do niego na fb. Chwilami była szczęśliwa. Nie zwracała uwagi na to, że koleżanki, które się z nim przyjaźnią - śmieją się z niej. Twierdziła po prostu, że są zazdrosne - nie chciały, aby im go zabrała. Jednak z czasem coraz częściej spotykała się z głupimi żartami ze strony jego "kumpli". Zapytała go raz o to, ale on twierdził, że o niczym nie wie. Pewnego ranka, przyjaciółka Uli - Agata - doniosła jej, że usłyszała przypadkiem rozmowę Adama z kolegą, w której wyśmiewali zakochaną dziewczynę. Ta jednak nie chciała o tym słyszeć! Wmawiała sobie, że chodziło o kogoś innego.... przecież on taki nie jest... przecież go kochała. Postanowiła mu to powiedzieć. Albo będzie dobrze, albo dowie się prawdy. Następnego dnia po szkole, napisała do niego. "Hej... chciałam ci tylko napisać coś, o czym myślę od bardzo dawna. Wiem, że to nie jest takie proste i uwierz... przychodzi mi to z wielkim trudem, ale po prostu muszę to wiedzieć. Mam tylko prośbę - nie mów o tym nikomu... proszę. A więc chciałam ci powiedzieć, że od bardzo dawna mi się podobasz... właściwie to od kiedy tylko cię poznałam i myślę, że się w tobie zakochałam i jesteś tym jedynym. Chciałabym bardzo wiedzieć co myślisz o mnie?"
Dziewczyna czekała niecierpliwie przed laptopem wpatrując się w wysłaną wiadomość. Widziała, że był dostępny. Nagle serce jej podskoczyło! Wyświetlił! "O matko! O Boże!" - powtarzała w duchu. W końcu zobaczyła znajome trzy kropeczki - znak, że coś pisze. Ręce jej się pociły, serce waliło jakby miało wyskoczyć z piersi, a oczy prawie że nie mrugały. Dźwięk wiadomości sprawił, że prawie poleciała do góry, jednak treść szybko ściągnęła ją na dół. "Spadaj świnio" - odczytała. Zanim to do niej dotarło, musiała jeszcze 5 razy przeliterować każdą literkę. Po tym czasie łzy napłynęły jej do oczu... nie mogła uwierzyć w to, co widzi. Jednak za chwilę pojawiła się druga wiadomość: "Przepraszam, to nie ja wysłałem. To moja siostra". Dziewczyna odetchnęła z ulgą. "Nie strasz mnie!" - odpowiedziała. "Jeszcze raz przepraszam... świnio" - Ula była kompletnie zdezorientowana. Nigdy nie wspominał, że ma siostrę, ale jak już zostanie jego żoną, to będzie musiała porządnie jej nagadać, jak bardzo ją w tej chwili straszy....
Adam w rzeczywistości nie miał siostry. Zaprosił do siebie kolegę i teraz mieli ubaw z biednej dziewczyny. Jednak ona była zbyt zakochana, żeby to dostrzec.
"To znowu moja siostra. Przepraszam, ale teraz nie jestem gotowy na związek." - po tej wiadomości, znowu łzy napłynęły jej do oczu. Ale to jeszcze nic... miało być o wiele gorzej... następnego dnia, w szkole, cała grupka "przyjaciół" Adama, krzyczała za nią jakieś głupie teksty o dziecinnym zakochaniu, wywieszali karteczki z namalowanymi rymowankami, które ją oczerniały. Dziewczyna ledwie się trzymała, ale powoli opadała z sił. O nauce nie myślała już kompletnie. Olewała wszystkie sprawdziany, kartkówki. Nocami płakała, bo nie wiedziała co robić. Nie miała zamiaru o tym nikomu powiedzieć. Dorośli by nie zrozumieli. W sumie to nawet jej rodzice nie zauważyli, że się tnie. Z dnia na dzień było coraz gorzej. Nie miała siły na nic, a jeszcze w dodatku dziewczyny, które ją dręczyły - dzieliły z nią szatnie. Kiedy zobaczyły jej rany, zaczęły jeszcze bardziej jej dokuczać. Ula miała dość tego wszystkiego. W końcu zrozumiała, że Adam jest taki sam jak oni. Że cały czas się z niej śmiał. Bardzo często przez jej głowę przelatywały czarne myśli. Wreszcie postanowiła. Wzięła laptopa i otworzyła facebooka. To miał być ostatni raz kiedy na niego wchodzi. To miała być jej ostatnia wiadomość. "To znowu ja. Nie martw się. Nie będziecie już musieli wysilać swoich pięknych główek, żeby wymyślać jak mnie upokorzyć" - pisała do Adama. - "Mam nadzieję, że sprawiało wam to radość, ponieważ teraz się skończy. Odchodzę. Będziecie mieli na sumieniu jedną niewinną duszę. Brawo.". Kiedy wysłała wiadomość, obok jego nazwiska pojawiła się zielona kropka. Wyświetlił. Ciekawość zwyciężyła. Chciała od razu wyłączyć laptopa, ale poczekała. "Myślisz, że ktoś będzie za tobą tęsknił? Jesteś zwykłą idiotką. Krzyżyk na drogę. Nara" - odpowiedział. Teraz dziewczyna nie miała już nic do stracenia, a przynajmniej jej się tak wydawało. Poszła do kuchni i sięgnęła po apteczkę. Wzięła garść tabletek nasennych, spojrzała ostatni raz na zdjęcie jej rodziców, które leżało na stole w salonie. Podniosła rękę i wsypała sobie do gardła bilet do nieba. Po paru minutach poczuła zmęczenie. Usiadła na sofie i zamknęła oczy. Pomyślała o chłopaku, przez którego to wszystko się zaczęło. Kiedyś nie wierzyła, że miłość może zabić. Ale za 3 minuty bardzo dobrze się o tym przekonała.  

1 komentarz: