Tatia i Kacper siedzieli od dłuższego
czasu w ich ulubionym miejscu – placu za szkołą i zormawiali o
minionych wakacjach.
- Na początku lipca poznałem
Anastazję. Miała zielone oczy, rude włosy i piękny uśmiech. Jak
się domyślasz, spodobała mi się.
W tym momencie serce Tati znowu
pękło... a już myślała, że może tym razem zbliżyli się do
siebie na tyle blisko, aby w końcu coś pomiędzy nimi zaistniało.
Jednak nie... on znowu się zakochał. Nie mogła mieć do niego o to
pretensje, a więc tylko się uśmiechęła. On był tak bardzo
podekscytowany nową "koleżanką", że nie zauwarzył
smutku w jej oczach.
- Zagadałem do niej i tak zdobyłem
jej numer. Poznaliśmy się i w ogóle, ale wiesz jak to jest...
niedawno się pokóciliśmy... nic poważnego. Tylko że teraz mam
mały problem, bo komórka mi się zresetowała i nie mam jej numeru,
a ona do mnie nie napisze. Nie pamiętam jej nazwiska.
- Nie masz jej na facebooku?
- Nie, bo byliśmy na wakacjach tam,
gdzie nie było za bardzo internetu i tylko wysyłaliśmy do siebie
sms-y.
- Oł... przerąbane – powiedziała,
ale w głębi serca zapalił się promyk nadziei. - Co teraz zrobisz?
- Nie wiem... pomyślę o tym jeszcze w
domu.
- Ok, ja też już muszę iść... to
do zobaczenia – powiedziawszy to przytulili się i rozeszli w swoje
strony. Dla niego było to niewiele, zwykły uścisk, ale ona czuła,
że trzyma w ramionach cały świat. Po kilku minutach wróciła do
domu. Zdjęła bluzę i weszła do kuchni.
- Co tak ładnie pachnie? - zapytała.
- Piekę ciasto. Zgadnij kto do mnie
dzwonił – odparła mama.
- Kto?
- Ciocia Iwona. Powiedziała, że
przyjadą z Anastazją i ona zostanie u nas na tydzień.
- Tak? To wspaniale! - ucieszyła się.
- Kiedy? - w tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi.
- Teraz...
Mama poszła otworzyć i już po
chwili Tatia witała ciocię i kuzynkę.
- Jak tam? - zapytała.
- Chodź szybko musze ci coś
powiedzieć! - prawie że wykrzyknęła Anastazja. - My idziemy do
pokoju! - rzuciła cioci i pociągnęła kuzynkę za rękę.
- A ciasto?! - zawołała za nimi mama
Tatii.
- Potem! - odkrzyknęły równocześnie.
Kiedy dziewczyny zamknęły za sobą
drzwi do pokoju, rudowłosa zaczęła szybko opowiadać.
- Poznałam świetnego chłopaka!
Kacper się nazywa...
- Co? - zdziwiła się druga.
- Kacper i mówię ci, że jest
świetny, ale...
- Kacper?
- No... Kacper. Fajne imię, nie? No
więc oprócz tego, że jest mega słodki, to jeszcze zabawny, mądry,
uroczy... - zielonooka wymieniała jeszcze długo, ale tamta nie
słuchała. Świat jej się zawalił w jednym momencie. Tak się
cieszyła, że jej przyjaciel sracił swoją miłość, chociaż nie
powinna, ale co mogła poradzić na to, że była zazdrosna? Miała
do wyboru ukrywać to, że ich zna, albo powiedzieć im o sobie i
połączyć. Wiedziała, że to będzie samolubne, ale wybrała
pierwszą opcję.
Po kilku dniach wiedziała, że to nie
był dobry pomysł. Cieszyła się, że ma Kacpra tylko dla siebie,
ale on chodził cały czas smutny. Powtarzał, że stracił szansę i
że być może to mogło być coś wielkiego, jego prawdziwa miłość.
- Tatia! - z zamyślenia wyrwał ją
krzyk mamy. - Tatia, Kacper do ciebie!
- Już idę! - wykrzyknęła i
spojrzawszy na kuzynkę, wstała i wyszła z pokoju. Anastazja
ruszyła za nią.
Już w połowie schodów
dostrzegły stojącego w drzwiach przystojnego chłopaka. Rudowłosa
nagle stanęła jak wryta, lecz po chwili powoli zeszła na dół i
dołączyła do Tatii, która już stała przed nim. Powiedziała mu
"cześć", jednak ten był zbyt wpatrzony na miłość
swojego życia.
- To ty... - wyszeptał, kiedy się
zbliżyła.
- To ty... - opowiedziała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz