niedziela, 25 października 2015

Dziewczyna przyjaciela

Tatia i Kacper siedzieli od dłuższego czasu w ich ulubionym miejscu – placu za szkołą i zormawiali o minionych wakacjach.
- Na początku lipca poznałem Anastazję. Miała zielone oczy, rude włosy i piękny uśmiech. Jak się domyślasz, spodobała mi się.
W tym momencie serce Tati znowu pękło... a już myślała, że może tym razem zbliżyli się do siebie na tyle blisko, aby w końcu coś pomiędzy nimi zaistniało. Jednak nie... on znowu się zakochał. Nie mogła mieć do niego o to pretensje, a więc tylko się uśmiechęła. On był tak bardzo podekscytowany nową "koleżanką", że nie zauwarzył smutku w jej oczach.
- Zagadałem do niej i tak zdobyłem jej numer. Poznaliśmy się i w ogóle, ale wiesz jak to jest... niedawno się pokóciliśmy... nic poważnego. Tylko że teraz mam mały problem, bo komórka mi się zresetowała i nie mam jej numeru, a ona do mnie nie napisze. Nie pamiętam jej nazwiska.
- Nie masz jej na facebooku?
- Nie, bo byliśmy na wakacjach tam, gdzie nie było za bardzo internetu i tylko wysyłaliśmy do siebie sms-y.
- Oł... przerąbane – powiedziała, ale w głębi serca zapalił się promyk nadziei. - Co teraz zrobisz?
- Nie wiem... pomyślę o tym jeszcze w domu.
- Ok, ja też już muszę iść... to do zobaczenia – powiedziawszy to przytulili się i rozeszli w swoje strony. Dla niego było to niewiele, zwykły uścisk, ale ona czuła, że trzyma w ramionach cały świat. Po kilku minutach wróciła do domu. Zdjęła bluzę i weszła do kuchni.
- Co tak ładnie pachnie? - zapytała.
- Piekę ciasto. Zgadnij kto do mnie dzwonił – odparła mama.
- Kto?
- Ciocia Iwona. Powiedziała, że przyjadą z Anastazją i ona zostanie u nas na tydzień.
- Tak? To wspaniale! - ucieszyła się. - Kiedy? - w tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi.
- Teraz...
Mama poszła otworzyć i już po chwili Tatia witała ciocię i kuzynkę.
- Jak tam? - zapytała.
- Chodź szybko musze ci coś powiedzieć! - prawie że wykrzyknęła Anastazja. - My idziemy do pokoju! - rzuciła cioci i pociągnęła kuzynkę za rękę.
- A ciasto?! - zawołała za nimi mama Tatii.
- Potem! - odkrzyknęły równocześnie.
Kiedy dziewczyny zamknęły za sobą drzwi do pokoju, rudowłosa zaczęła szybko opowiadać.
- Poznałam świetnego chłopaka! Kacper się nazywa...
- Co? - zdziwiła się druga.
- Kacper i mówię ci, że jest świetny, ale...
- Kacper?
- No... Kacper. Fajne imię, nie? No więc oprócz tego, że jest mega słodki, to jeszcze zabawny, mądry, uroczy... - zielonooka wymieniała jeszcze długo, ale tamta nie słuchała. Świat jej się zawalił w jednym momencie. Tak się cieszyła, że jej przyjaciel sracił swoją miłość, chociaż nie powinna, ale co mogła poradzić na to, że była zazdrosna? Miała do wyboru ukrywać to, że ich zna, albo powiedzieć im o sobie i połączyć. Wiedziała, że to będzie samolubne, ale wybrała pierwszą opcję.
Po kilku dniach wiedziała, że to nie był dobry pomysł. Cieszyła się, że ma Kacpra tylko dla siebie, ale on chodził cały czas smutny. Powtarzał, że stracił szansę i że być może to mogło być coś wielkiego, jego prawdziwa miłość.
- Tatia! - z zamyślenia wyrwał ją krzyk mamy. - Tatia, Kacper do ciebie!
- Już idę! - wykrzyknęła i spojrzawszy na kuzynkę, wstała i wyszła z pokoju. Anastazja ruszyła za nią.
Już w połowie schodów dostrzegły stojącego w drzwiach przystojnego chłopaka. Rudowłosa nagle stanęła jak wryta, lecz po chwili powoli zeszła na dół i dołączyła do Tatii, która już stała przed nim. Powiedziała mu "cześć", jednak ten był zbyt wpatrzony na miłość swojego życia.
- To ty... - wyszeptał, kiedy się zbliżyła.

- To ty... - opowiedziała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz