Oto opowiadanie, które napisałam wraz z moją przyjaciółką do gazetki szkolnej :D Mam nadzieję, że się wam spodoba xd. Jeśli tak, to komentujcie :D bo będzie mi wtedy bardzo przyjemnie :D Oczywiście jest tu kilka błędów, na które nie zwracajcie uwagi :D Miłego czytania:
~ o ~
Grzesiu
Hak był zwykłym, przeciętnym i normalnym nastolatkiem takim jak
ty, dopóki nie poznał jej…
Był
chłodny, jesienny wieczór. Grzesiek w końcu postanowił wyłączyć
facebooka, aby wreszcie odrobić zadanie domowe. Gdy chciał już
nadusić „wyloguj się” na stronie głównej pojawił się post,
który go zainteresował. Była to reklama strony, na której można
popisać z innymi nastolatkami online z polski. Grzegorz postanowił
wejść na nią, bo w końcu czemu nie? Po chwili jego oczom ukazała
się ładna niebieska strona. Nacisnął przycisk "rozpocznij
rozmowę". Po chwili ktoś napisał "hej".
Odpowiedział to samo. "Jestem Marek, mam 33 lata..." dalej
nie musiał czytać, bo nie miał zamiaru pisać z jakimś zbokiem.
Rozpoczął więc nową rozmowę. Tym razem napisała do niego jakaś
dwunastolatka. Nie chciał czatować z kimś młodszym od siebie,
więc też się rozłączył . Pomyślał: "Do trzech razy
sztuka...". Napisał "hej". Po kilku sekundach dostał
odpowiedź : "Hej, jestem Julka!". Zdziwił się, bo być
może to ktoś normalny. Odpisał "Hej Julka, ile masz lat? Bo
ja 15 :D". "Też 15!!! Jeeej!" - oparła. "Co u
ciebie?" - zapytał. "A nic specjalnego... właśnie miałam
wychodzić, ale postanowiłam, że dam sobie jeszcze jedną szansę...
I piszę z tobą.". "O! Ja też! Miło mi cię poznać..."
- chłopak ucieszył się, bo dziewczyna wydawała się fajna. I tak
zaczęła się ich znajomość. Podali sobie swojego facebooka.
Pisali codziennie: "Jak się masz, co robisz?". Wysyłali
sobie serduszka i buźki. Lubili razem spędzać czas. Wysłali sobie
swoje zdjęcia. Mieszkali niedaleko siebie, ale nie odwiedzali się.
Ona mu się spodobała, ale nie zauważył, że z wzajemnością.
Pewnego dnia zobaczył na portalu zieloną kropkę przy jej nazwisku.
"Hej,
co tam u ciebie?" - zadała standardowe pytanie.
"Już
dobrze, bo ty napisałaś :D" - odpowiedział.
"O...
jak słodko. Szkoda, że u mnie nie jest tak kolorowo."
"Co
jest?" - zaniepokoił się.
"Lepiej
żebyś nie wiedział."
"Mów!"
- upierał się.
"A
może byśmy się spotkali?" - zapytała.
"Nie...
przecież wiesz, że to za daleko..."
"Oj
tam... tylko 10 kilometrów." - pisała. Widocznie zależało
jej na tym, żeby się spotkali. Pomyślał, że być może jej też
na nim zależy.
"Może
kiedy indziej" - Nie chciał jechać, ale wiedział, że czuje
coś do niej i chciałby tam z nią być. - "Co się stało?
Proszę powiedz mi!"
"No
bo... Krwawię.”
“Co!!??”
- przestarszył się.
“Myślałeś
kiedyś o cięciu się?”
“Dobra,
jednak musimy się spotkać. Gdzie I kiedy?”
"Przyjedź
za pół godziny. Spotkajmy się w lesie, przy starej leśniczówce."
"Dlaczego
tam?"
"Żeby
nikt nam nie przeszkadzał."- napisała i rozłączyła się.
Chłopak lekko zdziwiony wyszedł z domu i poszedł na przystanek
autobusowy. Przez całą drogę myślał, o niej. Zastanawiał się
dlaczego to robi, po co w ogóle tam jedzie. W końcu zrozumiał...
zakochał się. Jej lśniące, duże oczy, długie, ciemne włosy,
czerwone jak krew usta, szczupła sylwetka, wszystko to sprawiało,
że na samą myśl o niej czuł się jakby wszystko inne było
nieważne, nieistotne. Liczyła się tylko ona, miłość jego życia.
Na początku nie zdawał sobie sprawy, że jedno "hej"
będzie początkiem takiej cudownej znajomości. Oprzytomniał
dopiero gdy usłyszał, dźwięk otwierających się drzwi pojazdu.
Złapał
torbę i wyszedł. Po paru minutach chodził pomiędzy drzewami
szukając opuszczonej leśniczówki. Miał ze sobą bandaże, gdyby
okazało się, że zrobiła sobie poważną krzywdę. Wyobrażał
sobie, że ją przytula mówiąc: "nie rób tego więcej,
księżniczko". Po chwili dostrzegł przed sobą niewielki,
stary budynek. Dziewczyny nie było, więc domyślił się, że jest
w środku.
-
Julka! Jesteś tu?! - Nie odpowiedziała, ale usłyszał jakiś szmer
wewnątrz. Pomyślał, że płacze. Wiedział, że będzie musiał
być delikatny, bo dziewczyna dużo przeszła. Wszedł do środka,
było bardzo ciemno, po chwili jego oczy przyzwyczaiły się do
mroku.W powietrzu czuć było wilgoć i niebezpieczeństwo. Nie
zwracał jednak na to uwagi, ponieważ myślał o niej. Wyjął
komórkę chcąc oświetlić sobie drogę. Skierował ekran smartfonu
przed siebie. Blade światło zatrzymało, się na kogoś skórze,
lecz nie była to delikatna, dziewczęca cera, tylko owłosione
zmarszczki jakiegoś, starego faceta. Grzegorz widział go teraz
dokładniej. Stał około trzy metry od niego, w rogu pokoju. Minę
miał jakby dostrzegł prezent na świąta. To zdecydowanie nie była
Julia.
-
Kim jesteś i co tu robisz!? Gdzie jest Julia!? - krzyknął chłopak.
-
Julia? Jaka Julia? - odpowiedział ochrypłym głosem mężczyzna.
-
Co jej zrobiłeś? - Grzegorz bał się, ale nie chciał, aby jej się
coś stało.
-
Nie było tu żadnej dziewczyny.
-
A więc jeszcze nie przyszła – powiedział do siebie.
-
Nie przyszła? - Facet obleśnie się uśmiechnął. - Może się
przedstawię, mam na imię... Julia. - Chłopak zrobił duże oczy i
upuścił telefon na ziemię. To był błąd. Mężczyzna zaczął
się do niego zbliżać. Grzegorz zaczynał żałować, że nie
powiedział nikomu dokąd się udaje. Zobaczył tylko jakiś błysk.
To był nóż, poczuł go na swojej skórze...
Pan
Hak szedł nad jezioro. Przychodził tu zawsze po ciążkiej pracy,
żeby się odprężyć. Minął właśnie drzewo, na którym wisiała
kartka: "Zaginął chłopak, miał 15 lat i...". Mężczyzna
tylko zerknął na ogłoszenie i zaraz spuścił wzrok. Dużo
ostatnio było takiego typu kartek. Usiadł jak zwykle w swoim
ulubionym miejscu i wyjął swój sprzęt. Rozłożył się wygodnie
na składanym krześle i starannie wszystko przygotował. Gdy
wszystko już było zrobione, usiadł wygodniej i założył sobie
kapelusz na twarz. Siedział tak w milczeniu przez kilka minut. Po
chwili chciał sprawdzić jak tam jego zdobycz, więc wstał i
podszedł do końca pomostu, lecz jego uwagę zwróciło coś co
właśnie wypływało z pod mostku. Coś, a raczej ktoś...
Grzegorz
poszukiwany był od kilku tygodni. Nikt nie wiedział kiedy zniknął,
ani gdzie. Jego przyjaciele nie wiedzeli nic,bo nikomu nie mówił.
Rodzice gdy dowiedzieli się o jego śmierci, byli zrozpaczeni. Tak
jak wszyscy. Policja zamknęła sprawę, a morderca nigdy nie został
złapany...
Więc
na przyszłość uważajcie kogo poznajecie w internecie... Bo gdy
poznasz śliczną, przesłodką dziewczynę... Może się ona okazać
oleśnym facetem...
A
morał tej bajki jest prosty i wszystkim znany:
Mówmy
do kogo i gdzie wyjeżdżamy :D
~ o ~
Jeżeli wam się opowiadanie podobało, to zostawcie po sobie komentarz i czekajcie na kolejne :D Oto krótki opis:
Chora z miłości, czy nie tylko?
Dziewczyna, która może mieć wszystko,
ma piękną figurę i ciało.
I druga... która tak na prawdę ma
bardzo mało i jeszcze z każdą sekundą
to traci. A on? Którą wybierze?
Którą pokocha? I jak to się skończy?
Chłopak jeszcze nie wie, że jego wybór
to nie:
"z którą z nich będzie", ale:
"Która z nich umrze"...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz