wtorek, 28 października 2014

"Internetowa znajomość"

Oto opowiadanie, które napisałam wraz z moją przyjaciółką do gazetki szkolnej :D Mam nadzieję, że się wam spodoba xd. Jeśli tak, to komentujcie :D bo będzie mi wtedy bardzo przyjemnie :D Oczywiście jest tu kilka błędów, na które nie zwracajcie uwagi :D Miłego czytania:
~ o ~
Grzesiu Hak był zwykłym, przeciętnym i normalnym nastolatkiem takim jak ty, dopóki nie poznał jej…
Był chłodny, jesienny wieczór. Grzesiek w końcu postanowił wyłączyć facebooka, aby wreszcie odrobić zadanie domowe. Gdy chciał już nadusić „wyloguj się” na stronie głównej pojawił się post, który go zainteresował. Była to reklama strony, na której można popisać z innymi nastolatkami online z polski. Grzegorz postanowił wejść na nią, bo w końcu czemu nie? Po chwili jego oczom ukazała się ładna niebieska strona. Nacisnął przycisk "rozpocznij rozmowę". Po chwili ktoś napisał "hej". Odpowiedział to samo. "Jestem Marek, mam 33 lata..." dalej nie musiał czytać, bo nie miał zamiaru pisać z jakimś zbokiem. Rozpoczął więc nową rozmowę. Tym razem napisała do niego jakaś dwunastolatka. Nie chciał czatować z kimś młodszym od siebie, więc też się rozłączył . Pomyślał: "Do trzech razy sztuka...". Napisał "hej". Po kilku sekundach dostał odpowiedź : "Hej, jestem Julka!". Zdziwił się, bo być może to ktoś normalny. Odpisał "Hej Julka, ile masz lat? Bo ja 15 :D". "Też 15!!! Jeeej!" - oparła. "Co u ciebie?" - zapytał. "A nic specjalnego... właśnie miałam wychodzić, ale postanowiłam, że dam sobie jeszcze jedną szansę... I piszę z tobą.". "O! Ja też! Miło mi cię poznać..." - chłopak ucieszył się, bo dziewczyna wydawała się fajna. I tak zaczęła się ich znajomość. Podali sobie swojego facebooka. Pisali codziennie: "Jak się masz, co robisz?". Wysyłali sobie serduszka i buźki. Lubili razem spędzać czas. Wysłali sobie swoje zdjęcia. Mieszkali niedaleko siebie, ale nie odwiedzali się. Ona mu się spodobała, ale nie zauważył, że z wzajemnością. Pewnego dnia zobaczył na portalu zieloną kropkę przy jej nazwisku.
"Hej, co tam u ciebie?" - zadała standardowe pytanie.
"Już dobrze, bo ty napisałaś :D" - odpowiedział.
"O... jak słodko. Szkoda, że u mnie nie jest tak kolorowo."
"Co jest?" - zaniepokoił się.
"Lepiej żebyś nie wiedział."
"Mów!" - upierał się.
"A może byśmy się spotkali?" - zapytała.
"Nie... przecież wiesz, że to za daleko..."
"Oj tam... tylko 10 kilometrów." - pisała. Widocznie zależało jej na tym, żeby się spotkali. Pomyślał, że być może jej też na nim zależy.
"Może kiedy indziej" - Nie chciał jechać, ale wiedział, że czuje coś do niej i chciałby tam z nią być. - "Co się stało? Proszę powiedz mi!"
"No bo... Krwawię.”
Co!!??” - przestarszył się.
Myślałeś kiedyś o cięciu się?”
Dobra, jednak musimy się spotkać. Gdzie I kiedy?”
"Przyjedź za pół godziny. Spotkajmy się w lesie, przy starej leśniczówce."

"Dlaczego tam?"

"Żeby nikt nam nie przeszkadzał."- napisała i rozłączyła się. Chłopak lekko zdziwiony wyszedł z domu i poszedł na przystanek autobusowy. Przez całą drogę myślał, o niej. Zastanawiał się dlaczego to robi, po co w ogóle tam jedzie. W końcu zrozumiał... zakochał się. Jej lśniące, duże oczy, długie, ciemne włosy, czerwone jak krew usta, szczupła sylwetka, wszystko to sprawiało, że na samą myśl o niej czuł się jakby wszystko inne było nieważne, nieistotne. Liczyła się tylko ona, miłość jego życia. Na początku nie zdawał sobie sprawy, że jedno "hej" będzie początkiem takiej cudownej znajomości. Oprzytomniał dopiero gdy usłyszał, dźwięk otwierających się drzwi pojazdu.
Złapał torbę i wyszedł. Po paru minutach chodził pomiędzy drzewami szukając opuszczonej leśniczówki. Miał ze sobą bandaże, gdyby okazało się, że zrobiła sobie poważną krzywdę. Wyobrażał sobie, że ją przytula mówiąc: "nie rób tego więcej, księżniczko". Po chwili dostrzegł przed sobą niewielki, stary budynek. Dziewczyny nie było, więc domyślił się, że jest w środku.
- Julka! Jesteś tu?! - Nie odpowiedziała, ale usłyszał jakiś szmer wewnątrz. Pomyślał, że płacze. Wiedział, że będzie musiał być delikatny, bo dziewczyna dużo przeszła. Wszedł do środka, było bardzo ciemno, po chwili jego oczy przyzwyczaiły się do mroku.W powietrzu czuć było wilgoć i niebezpieczeństwo. Nie zwracał jednak na to uwagi, ponieważ myślał o niej. Wyjął komórkę chcąc oświetlić sobie drogę. Skierował ekran smartfonu przed siebie. Blade światło zatrzymało, się na kogoś skórze, lecz nie była to delikatna, dziewczęca cera, tylko owłosione zmarszczki jakiegoś, starego faceta. Grzegorz widział go teraz dokładniej. Stał około trzy metry od niego, w rogu pokoju. Minę miał jakby dostrzegł prezent na świąta. To zdecydowanie nie była Julia.
- Kim jesteś i co tu robisz!? Gdzie jest Julia!? - krzyknął chłopak.
- Julia? Jaka Julia? - odpowiedział ochrypłym głosem mężczyzna.
- Co jej zrobiłeś? - Grzegorz bał się, ale nie chciał, aby jej się coś stało.
- Nie było tu żadnej dziewczyny.
- A więc jeszcze nie przyszła – powiedział do siebie.
- Nie przyszła? - Facet obleśnie się uśmiechnął. - Może się przedstawię, mam na imię... Julia. - Chłopak zrobił duże oczy i upuścił telefon na ziemię. To był błąd. Mężczyzna zaczął się do niego zbliżać. Grzegorz zaczynał żałować, że nie powiedział nikomu dokąd się udaje. Zobaczył tylko jakiś błysk. To był nóż, poczuł go na swojej skórze...

Pan Hak szedł nad jezioro. Przychodził tu zawsze po ciążkiej pracy, żeby się odprężyć. Minął właśnie drzewo, na którym wisiała kartka: "Zaginął chłopak, miał 15 lat i...". Mężczyzna tylko zerknął na ogłoszenie i zaraz spuścił wzrok. Dużo ostatnio było takiego typu kartek. Usiadł jak zwykle w swoim ulubionym miejscu i wyjął swój sprzęt. Rozłożył się wygodnie na składanym krześle i starannie wszystko przygotował. Gdy wszystko już było zrobione, usiadł wygodniej i założył sobie kapelusz na twarz. Siedział tak w milczeniu przez kilka minut. Po chwili chciał sprawdzić jak tam jego zdobycz, więc wstał i podszedł do końca pomostu, lecz jego uwagę zwróciło coś co właśnie wypływało z pod mostku. Coś, a raczej ktoś...

Grzegorz poszukiwany był od kilku tygodni. Nikt nie wiedział kiedy zniknął, ani gdzie. Jego przyjaciele nie wiedzeli nic,bo nikomu nie mówił. Rodzice gdy dowiedzieli się o jego śmierci, byli zrozpaczeni. Tak jak wszyscy. Policja zamknęła sprawę, a morderca nigdy nie został złapany...

Więc na przyszłość uważajcie kogo poznajecie w internecie... Bo gdy poznasz śliczną, przesłodką dziewczynę... Może się ona okazać oleśnym facetem...

A morał tej bajki jest prosty i wszystkim znany:

Mówmy do kogo i gdzie wyjeżdżamy :D

~ o ~

Jeżeli wam się opowiadanie podobało, to zostawcie po sobie komentarz i czekajcie na kolejne :D Oto krótki opis:

Chora z miłości, czy nie tylko?
Dziewczyna, która może mieć wszystko,
ma piękną figurę i ciało.
I druga... która tak na prawdę ma
bardzo mało i jeszcze z każdą sekundą
to traci. A on? Którą wybierze?
Którą pokocha? I jak to się skończy?
Chłopak jeszcze nie wie, że jego wybór
to nie:
"z którą z nich będzie", ale:
"Która z nich umrze"...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz